+48 58 629 39 30 dwudziestka@sp20gdynia.pl

KLASY I-III

Nauczyciele opiekujący się klasami I-III w roku szkolnym 2017/2018
  • Klasa I a – Danuta Bolek
  • Klasa I b – Danuta Voigt
  • Klasa I c – Małgorzata Tarczyńska
  • Klasa II a – Wioletta Kozak
  • Klasa II b – Krystyna Warsińska
  • Klasa II c – Renata Bławat
  • Klasa III a – Anna Majcher
  • Klasa III b – Iwona Jaszińska-Kondrat
  • Klasa III c – Marta Ziniak
  • Klasa III d – Paulina Brzuchalska
  • Klasa III e – Beata Czacharowska
  • Klasa III f – Danuta Borysławska
Nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej w roku 2017/2018
  • Danuta Bolek
  • Danuta Voigt
  • Małgorzata Tarczyńska
  • Wioletta Kozak
  • Krystyna Warsińska
  • Renata Bławat
  • Anna Majcher
  • Iwona Jaszińska-Kondrat
  • Marta Ziniak
  • Paulina Brzuchalska
  • Beata Czacharowska
  • Danuta Borysławska
Kącik Młodego Pisarza

Witajcie drodzy Czytelnicy…

Chciałabym zaprezentować trzy świetne prace, które zostały zgłoszone do  Konkursu literackiego „Tajemnica biblioteki” organizowanego przez Bibliotekę Publiczną Gminy Kosakowo oraz Kosakowskie Centrum Kultury.

Prace, które zostały napisane przez Lenę z klasy III c, Jasia z klasy II b i Agatkę z klasy III a są bardzo ciekawe i trzeba koniecznie się nimi „podzielić” z innymi…

Wszystkie te dzieła otrzymały I miejsce w Szkolnych eliminacjach do konkursu literackiego „Tajemnica biblioteki”.

A teraz należy usiąść wygodnie w fotelu i zagłębić się w tajemniczy świat bibliotek… i fantazji…

„Tajemnica biblioteki” – Lena Najman, klasa III c

Na trzecim piętrze, w pokoju Szkolnej Redakcji gazetki „Wieści i opowieści” pracowała czwórka dzieci. Były bardzo zajęte swoimi zadaniami. Do wydania kolejnego numeru pozostało im zaledwie kilka dni. Kaja z Gają pisały sprawozdanie z ostatniego spotkania szkolnej drużyny harcerskiej, Greta kończyła wywiad z emerytowaną nauczycielką, a Olek relacjonował ostatni międzyszkolny mecz piłki nożnej. Było późne, listopadowe popołudnie. W szkole na portierni siedział Pan Edek zasłuchany w audycję sportową, a na drugim piętrze Pani Kazia sprzątała korytarz i podśpiewywała ostatni przebój lata. I tak pewnie skończyłby się kolejny dzień pracy, gdyby nie Pani Kazia, która usłyszała na drugim piętrze pewne dziwne dźwięki. Dzieci za to po chwili usłyszały szybkie, coraz głośniejsze kroki, które zbliżały się do Szkolnej Redakcji. Kaja i Gaja podniosły głowy, rozejrzały się po Redakcji. Chwilę później to samo zrobili Olek i Greta. Wszyscy wstali, spojrzeli na drzwi, a do Redakcji wpadła Pani Kazia. Dzieci szybko podbiegły do niej. Pani Kazia miała przerażoną minę, szybko oddychała i była bardzo blada. Olek posadził Panią Kazię na krześle. Roztrzęsiona zaczęła coś mamrotać, łapać się za serce i powtarzać:
– W bibliotece szkolnej ktoś jęczy, …, ktoś jęczy i mruczy. Myłam okno naprzeciwko biblioteki, gdy usłyszałam, że ktoś postękuje. Wiem na pewno, że to nie Pani Iwonka, nasza bibliotekarka, bo godzinę temu zamknęła bibliotekę. – Pani Kazia mówiąc to, szybko oddychała.
– Jak to, to nie możliwe? – powiedział Olek.
– Tak było, na prawdę tak było! – zaprzeczyła Pani Kazia.
Wszyscy wyszli z Redakcji, zeszli na drugie piętro i stanęli przed drzwiami biblioteki. Pani Kazia wyciągnęła klucz z kieszeni fartucha i otworzyła drzwi. W bibliotece panował półmrok. Greta szybko zapaliła światło i wszyscy weszli do środka. W pomieszczeniu było pusto, książki stały na półkach, a komputer był wyłączony. Nie widać było, żeby ktokolwiek przebywał w bibliotece po wyjściu Pani Iwonki.
– Tutaj nikogo nie ma – stwierdził pewny siebie Olek.
– Widzę jedynie kilka książek na podłodze. Pewnie Pani Iwonka je tam zostawiła – powiedziała Kaja.
– Pewnie się Pani przesłyszała – dodała spokojnie Gaja.
– Może rzeczywiście mi się coś przesłyszało? – powiedziała z ulgą Pani Kazia.
Przeprosiła dzieci za zamieszanie i zamknęła bibliotekę. Dzieci uznały, że już czas wracać do domu, a Pani Kazia zeszła do portierni porozmawiać z Panem Edkiem. Jednak następnego dnia sytuacja na drugim piętrze powtórzyła się. To samo działo się przez następne dni. Pracownicy szkoły bali się drugiego piętra i unikali okolic biblioteki. Pani Eleonora, Dyrektor Szkoły nie rozumiała co się dzieje. Była bezradna.
Dzieci ze Szkolnej Redakcji nie miały głowy do pracy nad kolejnym, nowym numerem gazetki. Cały czas zastanawiały się nad sprawą tajemniczej, jęczącej biblioteki.
– To byłby wspaniały artykuł do naszej gazetki?! – pomyślały.
Olek wpadł na pomysł, aby spędzić noc w bibliotece. Wówczas może rozwiązaliby zagadkę biblioteki. Reszta grupy zgodziła się na ten pomysł i wybrali się całą gromadką do pokoju Pani Eleonory. Pani Dyrektor wysłuchała dzieci z radością, gdyż sama nie wiedziała już co robić. Zadowolone dzieci rozpoczęły przygotowania do nocy, którą miały spędzić w bibliotece.
O godzinie 21.00 Pan Edzio wpuścił dzieci do biblioteki, a sam śmiejąc się pod wąsem poszedł na parter, na portiernię. Nie interesował się tajemniczą biblioteką, uważał, że to tylko wymyślona zabawa. Dzieci słyszały schodzącego po schodach Pana Edzia, w tym czasie rozkładały na podłodze karimaty, śpiwory, i w końcu położyły się. W budynku było ciemno, blade światło księżyca wpadało przez otwarte okno. Dzieci patrzyły zdenerwowane jedno po drugim, gdy Olek nagle powiedział:
– Chodźmy już lepiej spać, na pewno nic się nie wydarzy, póki tu jesteśmy.
Przygnębione dzieci zwiesiły głowy i zamknęły oczy. Przez chwilę faktycznie nic się nie działo. Dookoła było cicho, … gdy nagle jedna z książek zachwiała się. Dzieci otworzyły oczy i spojrzały w kierunku półki z książkami. Książka znowu zachwiała się, lecz tym razem tak mocno, że spadła z regału i upadła na podłogę. Dzieci zamarły. Książka krótką chwilę leżała na podłodze, nie ruszała się, aż do momentu, gdy zamigotała. W blasku niebieskiego światła dzieci ujrzały głowę, zaraz potem ręce, następnie nogi, aż cała postać wygramoliła się z książki. Podobnie stało się jeszcze kilka razy, aż w końcu w bibliotece, przy półce z bajkami stanęło pięć zjaw. Jedną ze zjaw bardzo łatwo można było rozpoznać. Była elegancko ubrana i miała okrągłą, łysą jak kolano głowę. Był to Kornel Makuszyński. Dzieci od razu go rozpoznały, był to ich ulubiony bajkopisarz. Obok Kornela stała starsza, szczupła Pani. Miała krótkie włosy, a na nich beret.
– To Astrid Lindgren. – szepnęła Gaja.
Pozostałych zjaw, kobiety i dwóch mężczyzn, jednak nie rozpoznali. Wszystkie zjawy stały w kole i patrzyły na siebie. Pierwsza odezwała się Astrid.
– Ojej, jak mi nas okropnie żal. Dzieci nie chcą czytać naszych książek. A tak się starałam. Ojej, jak mi smutno. Moja Pippi tak się strasznie nudzi, że nie ma gdzie już kłaść tych wszystkich upieczonych pierników. W końcu chyba zostanie Babą Jagą z piernikowej chatki. A Madika, szkoda mówić. Z nudów zaczęła szyć parasole. Pamiętacie, jak skakała z dachu stodoły z parasolem?
– Ja też się starałem pisząc książki dla dzieci, a Koziołek Matołek wciąż leży na półce i smutno meczy. Zaraz się rozpłaczę – dopowiedział ponuro Kornel.
– A to feler, westchnął seler. – zajęczała kolejna zjawa.
– Gdybyś napisał o supermarkecie i butelkach coli rozmawiających na półce, to na pewno częściej dzieci czytałyby Twoje wiersze, kochany Janie.
– To Jan Brzechwa – szepnął Olek do ucha Grety.
– Moja Ania na pewno załamałaby ręce wiedząc, że dzieci tak mało czytają. Ratuje ją jedynie bujna wyobraźnia. Rozmawia już ze swoim odbiciem w lustrze. Zamienia się w Andzie, a przecież tego tak bardzo nie lubi.
– To jest Lucy Maud Montgomery – powiedziała Greta na ucho Kai i Gai.
– A mój Pan Samochodzik chyba już zardzewiał, tak dawno nikt go nie czytał – westchnęła ostatnia zjawa.
– To chyba jest Zbigniew Nienacki, tak, to na pewno on? – pisnęła Kaja.
– A ja mam takie marzenie! – powiedział Kornel. – Żeby każdego dnia dzieci odwiedzały bibliotekę, wypożyczały książki, brały je do ręki, przewracały strony i oglądały ilustracje.
Dzieci spojrzały na siebie porozumiewawczo, i chyba zaczynały powoli rozumieć co się tutaj dzieje.
– To marzenie ściętej głowy! – powiedziała Astrid.
– Raczej mokrej głowy, taką miała Irenka. Ona też ich nie rozbawiła – zajęczał Kornel.
– Czary Pana Kleksa też ich nie zachwyciły, kaczka dziwaczka okazała się za mało szalona, leń za mało leniwy, a koziołek chyba za mało beczał: Jak nie uciec, ojcze drogi, Czyż jest słuszna kara twa? – powiedział Jan.
– Zamiast pisać o wyspach Bergamutach, mogłeś napisać: W miasteczku Pizzalody, są trzy soki dla ochłody, wielkie pizze i arbuzy, które podają meduzy – zachichotał Zbigniew.
– Panowie, panowie, przestańcie się kłócić! – dopowiedziała szybko Lucy. – Gdybym tak Ani pofarbowała włosy na różowo, a nie na zielono, gdyby Anię porwali Indianie, i trafiła na Księżyc, który ukradli Jacek i Placek …
– Hola, hola to moja bajka! – wtrącił Kornel i dalej kontynuował. – Gdybym mojego szatana Adasia zamknął w cukierni z lodami, zamiast w mokrej piwnicy. Gdybym posadził Adasia na dziesięć godzin przed komputerem, a nie kazał mu się uczyć historii i wertować stare pamiętniki, to może dzieci czytałyby chętniej moje książki.­
– Moje też! – wtrącił Nienacki. – Gdyby mój Pan Samochodzik, Pan Tomasz zamiast szukać skarbów Templariuszy, szukał zgubionych przez dzieci komórek. Gdyby Pan Samochodzik zamiast ścigać uciekającego Mysikrólika, grał w gry komputerowe z Mysikotkiem. Gdybym zamiast prądów błądzących, w które uwierzyła gospodyni księdza, napisał o prądach tańczących, to może byłoby inaczej.
I tak działo się przez całą noc. Zjawy rozmawiały, jęczały, narzekały i użalały się nad sobą. A dzieci, stawały się coraz bardziej śpiące, i śpiące, i śpiące, i w końcu zasnęły. W pewnym momencie Kaja otworzyła oczy. Z początku zupełnie nie wiedziała, gdzie się znajduje. Jednak przypomniała sobie, była w szkolnej bibliotece, w której spędziła noc. Szybko obudziła pozostałe dzieci, które z ociąganiem w końcu wstały. W bibliotece nie było śladu po nocnych zjawach. Jednak po dłuższych oględzinach dzieci znalazły pięć książek leżących na podłodze. Były to: Pan Samochodzik i Templariusze, Panna z mokrą głową, Madika z Czerwcowego Wzgórza, Akademia Pana Kleksa i Ania z Avonlea. Dzieci wiedziały, że autorami tych książek były zjawy, które spotkały ostatniej nocy. Podniosły ostrożnie książki i ustawiły je na półkach. Dzieci rozwiązały już tajemnicę biblioteki i wiedziały jak pomóc zjawom. Wiedziały też, co napisać w kolejnym numerze gazetki szkolnej.
Dwa dni później w gazetce „Wieści i opowieści” ukazał się artykuł zatytułowany tak: „Pomóż nam zakończyć sprawę tajemniczej biblioteki! Liczymy na Ciebie!” Już kilka godzin po wydaniu gazetki do biblioteki ustawiła się długa kolejka. Pierwsze wypożyczone zostały książki, które dzieci znalazły na podłodze. Przez kolejne dni wciąż jeszcze było słychać jęki w bibliotece, lecz z każdym dniem stawały się one coraz rzadsze. Aż w końcu jęki umilkły i ustały. Od tego dnia dzieci z chęcią przychodziły do biblioteki i coraz częściej wypożyczały książki. Pani Eleonora była bardzo szczęśliwa, że tajemnica biblioteki została rozwiązana i serdecznie podziękowała dzieciom. A do biblioteki, razem z Panią Iwonką, kupiły nowe książki.

„Tajemnica biblioteki” – Autor Jan Dubelewskyj, klasa II B

Od początku dnia wiedziałem, że to będzie najgorszy dzień w moim ośmioletnim życiu. Gdy smacznie spałem śniło mi się, że serfuję na desce w kształcie jeża i kołyszę się na falach. Już, już mam spaść z deski i skąpać się w ciepłej wodzie, gdy słyszę głos mamy:
– Jasiu, wstawaj, chodź na śniadanie.
Poszedłem niechętnie na śniadanie, przy którym rozlałem na siebie mleko i musiałem się przebrać. W drodze do szkoły spotkałem Michała, mojego najgorszego wroga, który ze złośliwym uśmieszkiem przekazał mi wiadomość, że mój najlepszy kolega Aleks jest chory. Po cichu powiedziałem
– No i znowu pech.
Gdy weszliśmy z Michałem do klasy okazało się, że się spóźniliśmy, a pani ukarała tylko mnie, nie wiem, dlaczego? Na pierwszej lekcji była matematyka i jak się okazało zapomniałem zeszytu, – więc znowu uwaga w dzienniczku. Na przerwie siedziałem sam w ławce, bo byłem bardzo zły na siebie i na cały świat. Siedziałem zrezygnowany, gdy podeszła do mnie Ala i powiedziała
– Idę do biblioteki, pójdziesz ze mną?
– No dobra, rzuciłem.
Poszliśmy razem do biblioteki gdzie w równych rzędach były poustawiane wygodne i miękkie krzesła, które swoją miękkością zachęcały żeby na nich usiąść z książką w ręku. Poszedłem w kierunku lady gdzie stała pani bibliotekarka i obsługiwała inne osoby. Zacząłem rozglądać się po bibliotece i zobaczyłem tony książek. Było ich po prostu mnóstwo. Były na: półkach, ladach, stołach a nawet na parapecie.  Gdy przyszła moja kolej zobaczyłem, że zza biurka patrzy na mnie miła, uśmiechnięta pani, która zapytała:
– W, czym mogę pomóc?
– Czy pani może mi polecić jakąś książkę o zwierzętach?
– A dokładnie, jaką?
– No nie wiem?  Może być o jeżach – to moje ulubione zwierzęta, chciałbym o nich dowiedzieć się jak najwięcej. Pani zastanowiła się przez chwilę a potem podeszła do ogromnej szafy i pokazała mi jeden rząd o zwierzętach leśnych i pozwoliła żebym sam poszukał a ona wróciła za biurko do innych dzieci.
Wyjąłem książkę, która na okładce miała narysowanego jeża, więc pomyślałem, że w niej na pewno znajdę coś, co mnie zainteresuje. Szykowałem właśnie prezentację, więc potrzebowałem jak najwięcej dowiedzieć się najpierw sam, żeby później podzielić się swoją wiedzą z koleżankami i kolegami. Kiedy czytałem tę książkę coś zwróciło moją uwagę. Na półce stała duża książka, z jednego jej rogu wystawał metalowy pręt a najdziwniejsze było to, że był w pół zgięty. Pociągnąłem mocno za książkę i błyskawicznie ściana się obróciła a ja znalazłem się po drugiej stronie. Zobaczyłem długi korytarz i zacząłem powoli iść. Podłoga zaczęła się obniżać i poczułem stopnie. Schodziłem nimi długo w dół, aż straciłem rachubę ile ich było. W pewnym momencie zobaczyłem na końcu korytarza światło a gdy wyszedłem na świeże powietrze okazało się, że dotarłem do wioski i tam spotkałem: Annę, Lisę, Brittę, Ollego,   Lassego,  Bossgo. Przecież to bohaterowie książki, którą czytałem wczoraj wieczorem. – Hej powiedziała Lisa.
– Hej odpowiedziałem niepewnie.
– Pójdziemy do Cichego. Nic nie odpowiedziałem, ale Lisa zrozumiała. Poszedłem nad Ciche a Anna mnie ostrzegła:
– Uważaj na Ulrika!
– Może popływamy? Zaproponowałem.
– Dobra myśl. Zaczęliśmy pływać, nurkować a gdy zmęczeni zabawą usiedliśmy na kocu zapytałem:
– Która godzina?
– Jest 16:49.
– Zaraz zamykają szkołę! No to pa! Krzyknąłem i szybko pobiegłem w drogę powrotną. Gdy znalazłem się w bibliotece, zamknąłem szafę tak jak była ustawiona poprzednio, podziękowałem pani bibliotekarce za ciekawą książkę i obiecałem, że wrócę jutro. Nie opowiedziałem nikomu, jaką tajemnicę odkryłem w bibliotece. Pomyślałem, że i tak nikt by mi nie uwierzył a i sam chciałem się przekonać czy jak pójdę kolejnego dnia do biblioteki to historia się powtórzy. Jeśli tak, to ciekawy byłem czy ktoś jeszcze wie o tym tajemnym przejściu. A może pani bibliotekarka dobrze wiedziała gdzie mnie prowadzi, może to miała być nagroda za to, że dużo wypożyczam książek i tak jak ona lubię czytać?  Pobiegłem do domu obiecując sobie, że nie powiem nawet siostrze o tym, co mi się przydarzyło, chociaż wiedziałem, że to będzie trudne – przecież do tej pory nie miałem przed nią żadnych tajemnic. W domu czekała na mnie niespodzianka.
– Jasiu kupiłem Ci książkę. Podobno bardzo popularna wśród dzieci –powiedział tata już w progu.
– A jak się nazywa?
– „Dziennik cwaniaczka”
– Dziękuję chętnie zacznę ją czytać. Słyszałem o niej, ale w bibliotece wszystkie były już wypożyczone.
Zacząłem czytać wieczorem i tak bardzo mi się spodobała, że jeszcze długo po zgaszeniu światła, cichutko pod kołdrą, z latarką w ręku przeżywałem przygody Grega. Gdy już prawie zasypiałem nad nią pomyślałem, że może to jednak nie był najgorszy dzień w moim życiu. Następnego dnia już z samego rana poszedłem do biblioteki ciekawy czy ta szafa w bibliotece znowu się obróci i czy tym razem korytarz będzie wyglądał tak samo. A może mi się tylko to przyśniło. Żeby sprawdzić musiałem spróbować.
Pociągnąłem za książkę i natychmiast znalazłem się w tym samym korytarzu, co poprzednio. Zbiegałem po kilka stopni naraz ciekawy, co zobaczę na jego końcu, ale tym razem znalazłem się nie w wiosce Bullerbyn tylko w klasie Grega i jego kumpli w gimnazjum. Zobaczyłem Grega krzyżującego palce, a zanim się obejrzałem w szalonym tempie zbliżał się do mnie Ronnie McCoy. Natychmiast skrzyżowałem palce tak jak Greg, bo każdy w klasie wie jak się bronić przed Serowym Dotykiem. Spędziłem z chłopakami cudowny, szalony dzień zapominając o lekcjach, obiedzie i całym świecie. Wróciłem tuż przed zamknięciem biblioteki. Gdy wychodziłem żegnając się grzecznie pani patrzyła na mnie z uśmiechem na ustach i zapytała
– Jasiu podobała Ci się książka? I mrugnęła do mnie oczkiem.
– Tak dziękuję, odpowiedziałem cały czerwony na twarzy. W tym momencie zrozumiałem – wiedziała i pozwoliła mi żebym i ja odkrył tę tajemnicę. Podziękowałem jeszcze raz i pani wiedziała, że to podziękowanie nie tylko za książkę. Byłem zachwycony, gdy dotarło do mnie, jakie możliwości się przede mną otwierają. Wystarczy ciekawa książka wieczorem a już następnego dnia mogę być z jej bohaterami.

„Tajemnica Biblioteki” – Agata Koropecka, klasa III a

W pewnej starej szkole, w bibliotece działo się coś dziwnego. Dzieci zauważyły, że w książkach znikają literki. Pani bibliotekarka też to zauważyła. Dzieci stwierdziły, że powinny uzupełnić luki w książkach. To był dobry pomysł! Następnego dnia w bibliotece leżał stos gazet.

  • Po co to? – pytały dzieci.
  • Będziemy wycinać literki i przyklejać je w książkach.
  • Świetnie! – zgodziły się dzieci.

Później na lekcjach pani wychowawczyni powiedziała dzieciom, że biblioteka organizuje konkurs na odnalezienie sprawcy znikających literek. W klasie od razu powstał spór.

  • Ja odnajdę! – Nie, ja!
  • Nie, bo ja!
  • Przestańcie się kłócić! Cała klasa go znajdzie! – powiedziała pani wychowawczyni.
  • Dobrze, proszę pani! – powiedziały dzieci.

Następnego dnia wszyscy byli wyposażeni w lupy (lupa to takie szkło powiększające z rączką, jakby co). Klasa postanowiła od razu iść do biblioteki.

  • Zapraszamy na nockę biblioteczną! – powiedziała pani bibliotekarka.
  • Dziękujemy!

Dzieci zostały na nockę w bibliotece. W nocy, gdy wszyscy już spali, od strony półek z  książkami dały się słyszeć różne śmiechy i piski wydawane przez małego skrzata Literkę. Skrzat ten nie był typowym skrzatem, ponieważ jako jedyny zjadał literki. Literka był właśnie sprawcą znikania liter z książek. Wyszedł zza książek i obejrzał sobie dzieci, po czym szybko wrócił na półkę. Rano dzieci zauważyły kawałki papieru rozrzucone na podłodze.

  • Kto to zrobił? – pytały dzieci.
  • Niestety nie mam pojęcia. – powiedziała pani bibliotekarka.

Wzrok pani bibliotekarki przyciągnęła mała, czerwona czapeczka, która jak się później okazało należała do skrzata Literki. Wszystkie dzieci też zauważyły czapeczkę.

  • No cóż, następna nocka będzie chyba nocką detektywistyczną. – powiedziała pani bibliotekarka.
  • Hura! – ucieszyły się dzieci.

Następnego dnia dzieci przyszły na umówione wcześniej nocowanie w bibliotece, tym razem bez szkieł powiększających. Każde dziecko miało plecak z małym śpiworem, ponieważ spało się na podłodze.
Wieczorem dzieci dostały deser, czyli budyń z dżemem. Później było „dobranocne” czytanie. Po czytaniu pani zasłoniła okna i zapadła noc. W nocy nikt nie spał, ponieważ każdy chciał znaleźć sprawcę znikania literek. Gdy o północy już prawie wszyscy zasypiali ze zmęczenia, z półki wyszedł skrzat Literka. Pociągnął mocno jedną dziewczynkę za warkoczyk, ta pisnęła i wszyscy przez ten pisk oprzytomnieli.

  • Zapalcie światło! – krzyknął ktoś.

Po zapaleniu światła, ku zdziwieniu wszystkich ukazał się skrzat Literka.

  • To pewnie on pociągnął mnie za warkocz! – powiedziała dziewczynka.
  • I to on porozrzucał te papierki na podłodze! – powiedział chłopczyk.
  • Przestańcie mnie obwiniać! Jestem tylko małym skrzatem… i to ja zabrałem te wszystkie literki. Ale was za to przepraszam. Na przeprosiny każdy z was dostanie jedną literkę z moim autografem.
  • Dobrze, wybaczamy ci i dziękujemy za literki! – powiedziały dzieci.

Potem skrzat sięgnął po własną małą książkę i zaczął czytać. Czytał i czytał, aż usłyszał cichutkie chrapanie dzieci…
Rankiem, gdy dzieci jeszcze drzemały, zza książek znowu wyszedł skrzat Literka.

  • Witam, witam i o zdrowie pytam! – zażartował.

To była świetna pobudka. Dzieci nie mogły powstrzymać śmiechu, więc ciągle się śmiały. Po południu dzieci zaczęły wracać do domu. Pożegnały się ze skrzatem, z panią bibliotekarką i wyszły w dobrych humorach. A skrzat Literka już na zawsze mieszkał w bibliotece i jeszcze wiele razy spotykał się z dziećmi podczas nocek bibliotecznych.

Wspaniałe opowieści prawda…
Pa, Pa, do następnego razu…
Beata Czacharowska


Dzień dobry Drodzy Czytelnicy!

 Zapraszam do lektury bardzo interesujących prac uczniów klas III, którzy spróbowali swoich sił w Konkursie literackim

„Boże Narodzenie za 100 lat…”

I miejsce zajęły:
Lena Najman, klasa IIIc
Sara Sowińska, klasa IIIa

II miejsce zajęła:
Paulina Laskowska, klasa IIIe

III miejsce zajął:
Adam Depczyński, klasa IIIe

Gratulujemy!!!

Oto zwycięskie prace

 


 

Klasa IIIe chciałaby zaprezentować „krótkie bajeczki na zimowe wieczory”.

Milej lektury z kubkiem kakao życzymy J!!!

 

„Mały motyl”

Dawno, dawno temu był sobie motylek. Zaprzyjaźnił się z pszczółką. Ale po kilku dniach się pokłócili. Następnego dnia przechodziła koło nich mrówka i zobaczyła, że się kłócą. Powiedziała: przestańcie się kłócić, chodźcie musimy was pogodzić. I poszli do bardzo mądrej biedronki. Biedronka zaś mówi: przestańcie się kłócić, bo nic nie wyjdzie z waszej przyjaźni! Mały motyl i pszczółka się pogodzili.

Emilia J.

 

„Tygrysek i duszek“

Był sobie tygrysek. Pewnego dnia zobaczył jaskinię. Wszedł tam i zobaczył coś białego na ziemi. Podniósł to i nadmuchał. W pewnym momencie ,,to” otworzyło oczy i przestraszyło tygryska. To co przestraszyło tygryska okazało się duszkiem. Duch  powiedział, że jest miły i dobry. Tygrysek stwierdził, że chce się z nim pobawić. Duch odpowiedział ,,Chętnie”. Po chwili wyszli z jaskini i poszli się bawić. I bawili się długo i szczęśliwie.

Kinga Z.

 

„Mysz i Sisi”

Dawno dawno temu żyła sobie mała kotka – Sisi. Najbardziej lubiła tańczyć. Od czasu do czasu lubiła psocić. Pewnego czasu spotkała mysz z wyłupiastymi oczami. Kiedy mysz ją zobaczyła, jej oczy zrobiły się jeszcze większe. Myszka bała się, że Sisi ją zje i błagała o litość. Sisi powiedziała, że nie lubi myszy, że woli jeść kurczaka. Potem przytuliła ją mocno i został przyjaciółkami. Miały wiele przygód. Musiały nawet uciekać przed psem, ale wiedziały, że mogą zawsze na siebie liczyć.

Kaja C.

 

„Bajka o dilongach”

Dawno, dawno temu miliony lat przed naszą erą wykluły się z jaj malutkie dilongi. Okazało się, że ich mamy nie było obok nich. Nagle przyszedł ich tata i powiedział im, że mama jest na polowaniu. Dzieci były już głodne. Na szczęście mama złapała małą zdobycz, był to pegomstax. Potem nie było jej tydzień, dzieci się martwiły, mama chciała im zrobić niespodziankę. Dzieci się bardzo cieszyły, że mama wróciła do domu. No i znowu zadziało się tak samo… aż w końcu dzieci się do tego przyzwyczaiły. Dzieci jadły padlinę i wyrosły na olbrzymie dilongi. Mogły już polować ze swoją mamą.

Mikołaj M.

 

„Kocia mama i trzy kocięta”

Pewnego dnia kocia urodziła trzy kocięta. Dzieci i kocia mama mieszkały w schronisku dla kotów. Następnego dnia przyszła jakaś pani i zaadoptowała trzy kociaki i kocią mamę. Pojechali do domu tajemniczej pani. W domu tajemniczej pani czekały niespodzianki: posłanie, jedzenie, zabawki i woda. Po pokazaniu tych upominków pani przedstawiła swoją rodzinę i siebie. Wszyscy bardzo opiekowali się kotami. Kiedy wszystkie kociaki urosły, jeden uciekł przez otwarte drzwi. Kotek przestraszył się jadącego samochodu i szybko uciekł na podwórko sąsiada. Biedaczek ze strachu schował się pod schodami, przy wejściu. Po trzech dniach sąsiad wynosił śmieci i zauważył kotka pod schodami i oddał go właścicielce.

Paulina L.

 

„Niebieski motyl”

Dawno, dawno temu mieszkała sobie mała dziewczynka o imieniu Amelka. Amelia lubiła biegać na boso po łące i łapać motyle. Pewnego dnia, dziewczynka złapała niebieskiego motyla, który mówił: -Wypuść mnie, proszę, spełnię twoje życzenie. Amelka pomyślała „właściwie dlaczego nie”. Lubiła jak spełniają się życzenia. Poprosiła motyla o skrzydła. Dziwne to życzenie, ale motyl je spełnił. Od tego czasu Amelka nie biegała na boso po łące, tylko latała nad łąką jak motyl. Nigdy już więcej nie łapała motyli.

Aleksandra M.

 

„Pies Niki”

Dawno, dawno temu do zamku Depków przyszła tajemnicza przesyłka. Książę Depuś Mały otworzył paczkę, a z niej wyskoczył mały czarny piesek. Królewska rodzina nazwała go Niki. Wszyscy na zamku polubili nowego domownika. Był świetnym pomocnikiem w ogrodzie jak i strażnikiem zamku. Świetnie łapał muchy, a co najważniejsze był kochanym przyjacielem. Książę Depuś Mały i Niki wszystko robili razem, stali się nierozłącznym duetem. Była to najlepsza przesyłka w historii królestwa. Niki trafił do świetnej rodziny. Wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Adam D.

 

„Żaba Helcia i jej kolega jaszczur Spido”

Pewnego dnia  żaba Helcia wraz z przyjacielem jaszczurem o imieniu Spido bardzo się nudzili. Helcia zaproponowała zabawę w wyścig. Każdy miał zbudować samochód i stanąć następnego dnia na starcie. Żaba zbudowała samochód, który  przypominał ferrari. Spido zbudował czarnego mercedesa. Gdy samochody były gotowe postanowili rozpocząć wyścig. Start! Helcia i Spido ścigali się wokół starego dębu. Helcia w ferrari była pierwsza, a Spido zaraz za nią. Walczyli o pierwsze miejsce, gdy nagle coś zadymiło w aucie Helci. Jechała wolno i nagle zatrzymała się. Wtedy Spido ją wyprzedził. Nagle, co to? Spido wraca do Helci. Martwił się o nią. Okazało się, że Helci  pękła opona. Jaszczur pomógł ją wymienić. Potem razem ruszyli w stronę mety i razem ją przekroczyli. Helcia bardzo była szczęśliwa, że ma takiego przyjaciela. Dziękując mu zaprosiła jaszczura na duże lody.

Kuba Sz.

 

„Bajka…”

Dawno, dawno temu za lasami i górami w zamku mieszkała księżniczka Aleksandra. Królewna była bardzo smutna, bo nie miała przyjaciół. Pewnego dnia Aleksandra czytała książkę, gdy ktoś zapukał w okno. Aleksandra otworzyła okno i ujrzała wiewiórkę. Wiewiórka zaprosiła ją na wycieczkę do lasu. Chciała, żeby królewna nie była smutna i żeby miała przyjaciół. Królewna chętnie się zgodziła i razem poszli do lasu. Na polance czekały na nie zwierzęta: lis, królik, sowa, sarenka i miś. Królewna cały dzień bawiła się z nowymi przyjaciółmi. Od tej pory Aleksandra nigdy nie była już smutna, bo miała nowych przyjaciół.

Krzyś G.

„Królestwo zwierząt”

Dawno, dawno temu w małej chatce w lesie żył sobie chłopiec. Pewnego dnia podczas zabawy w lesie chłopiec znalazł mały klucz. Zabrał go ze sobą do domu. Długo zastanawiał się do czego jest ten klucz. Wieczorem, gdy chłopiec leżał w łóżku usłyszał cichy głosik. Mówił on: ,,pójdź za mną”. Kluczyk zaprowadził chłopca do małych drzwi, za którymi kryło się prawdziwe, piękne królestwo zwierząt.

Chłopiec zaprzyjaźnił się ze zwierzętami, a najbardziej z papugą (kakadu) o imieniu Sara. Często odwiedzał to piękne królestwo i nauczył się mowy zwierząt. Gdy dorósł przekazał ten klucz swojemu synkowi.

Stanisław M.

 

„Zaczarowana gra”

Dawno, dawno temu w odległej wiosce żyła sobie rodzina. Byli bardzo szczęśliwi i bardzo bogaci, chyba najbogatsi w tych czasach. Bogatsi nawet od króla. Wszyscy od nich coś kupowali i dostawali dużo pieniędzy. Była mama, był tata, brat, siostra i drugi brat. Ale był jeden problem, rodzeństwo nie miało co robić. Pewnego dnia spotkali czarodzieja. On poradził im, że jeśli mają tak dużo pieniędzy, to może niech kupią magiczną grę planszową. Rodzeństwo było tą wiadomością zachwycone. Kupili magiczną grę i od tej pory zawsze mieli co robić i żyli długo i szczęśliwie.

Hania G.

 

„Szymon i jego pies”

Szymon miał psa, który miał na imię Kajtuś. Pewnego razu pies zniknął. Szukali go wszyscy, ale nie mogli znaleźć. Chłopiec bardzo przeżywał stratę psa, ale w końcu się z tym pogodził. Pewnego razu, gdy Szymon szedł do szkoły usłyszał znajomy głos. Myślał, że mu się wydaje, ale jeszcze raz dobiegły go znajome dźwięki. To był Kajtuś, bardzo głodny i zziębnięty. Okazało się, że przez przypadek wpadł do rzeczki i nie mógł się z niej wydostać. Szymon nakarmił i napoił Kajtusia. Pies już nigdy nie oddalał się od Szymona.

Wiktor G.

 

„Bajka…”

Dawno, dawno temu w ”Krainie Przyjaźni” mieszkali słoń Boguś i  myszka Julka. Bardzo lubili się ze sobą bawić. Pewnego dnia postanowili zrobić wieczór gier. Zanim się ściemniło

po południu wyszli na dwór. Poszli na spacer do parku, potem na placu zabaw pobawili się w berka. Wrócili do domu , zjedli obiad. Poszli do swojego pokoju i pobawili się torami.

Po zabawie zjedli kolację. Gdy się posilili poszli po gry i usiedli przy stoliku. Z gier ułożyli wieżę. Grali tak wiele godzin. Czas płynął szybko. Stos gier malał, a oni stawali się coraz bardziej senni. W pewnym momencie stwierdzili zgodnie, że czas spać, ale zabawa była tak udana, że postanowili powtórzyć wieczór gier najszybciej jak to będzie możliwe. Po wspaniale spędzonym dniu, na dobrej zabawie, spali do rana kamiennym snem. Rano  przebudzili się pełni energii na kolejny dzień pełen wspólnych zabaw.

Alicja W.

 

„Bajka o Predatorze”

Predator wybrał się do dżungli. Spotkał tam ludzi prowadzących wojnę. Zaatakował wrogie plemię. Walczył z Arnoldem, który był w oddziałach specjalnych. Predator musiał użyć włóczni. Miała ona magiczny kolec. Po dotknięciu nim raziła głupotą. Wrogowie zamieniali się w węże, które uciekały na drzewa, oplatały je jak liany. Potem przylecieli bracia Predatora i z odziału ludzi przyszły posiłki. Ludzie nie wygrali wojny z Predatorem i jego braćmi.

Mateusz A.

 

„Marzenie pieska”

Jeśli nie możesz zasnąć, nie martw się braciszku, opowiem Ci bajkę…..

Dawno, dawno temu żył sobie piesek, wabił się Popcorn. Był bardzo pogodnym i wesołym psem.  Jednak był chorym psem. Marzył o tym, żeby pobiegać z innymi psami. Co dnia siadał przy oknie i spoglądał na bawiące się psy. Pewnego dnia przyszedł magiczny weterynarz i dał pieskowi magiczną tabletkę. Następnego dnia Popcorn poczuł wielką ulgę i spełniło się tego pieska marzenie. Uradowany wybiegł na dwór. Poczuł się wolny i szczęśliwy. Biegał z innymi psami. Jak się wierzy to marzenia się spełniają.

Wiktoria M.

 

„Bajka”

Dawno, dawno temu w odległej krainie żyła księżniczka Snów. Miała na imię Bajka. Kiedy nastawała już noc rozsypywała tysiące snów. Pewnej bezgwiezdnej nocy zobaczyła w górze małe światełko. Wzbiła się więc w górę, aby zobaczyć co to jest. Kiedy tak leciała to małe światełko zaczęło przybierać kształt dziewczyny bawiącej się z gwiazdami. Dziewczyna była ubrana w szmaragdową suknię. Miała granatowe włosy i oczy tak piękne jak szafiry. Księżniczka zapytała: – Kim jesteś? – Pani odpowiedziała: – Jestem księżniczką gwiazd. – – Super, a ja jestem księżniczką snów. – A więc tylko my śpimy w dzień ze wszystkich księżniczek. – No to może zostaniemy przyjaciółkami? – Tak! I tak zostały przyjaciółkami. Kiedy zobaczysz dwa migające światełka na niebie możesz być pewna, że to księżniczki właśnie się razem bawią.

Zuzia P.

 

„Bajka o pięciu małych słoniach”

Dawno, dawno temu żyło sobie 5 małych słoni. Pewnego dnia poszły z mamą do dżungli. Mama poprosiła słoniątka, aby zaczekały przy drzewie, a sama poszła zdobyć jedzenie. Ale małe słoniki nie posłuchały i postanowiły pójść na wyprawę. Chciały zobaczyć całą Afrykę. Po drodze napotkały złego węża i bardzo się przestraszyły. Zaczęły głośno trąbić, co usłyszała ich mama, która przybiegła na ratunek. Wąż przestraszył się dużej słonicy i uciekł. Mama przytuliła wszystkie słoniątka i powiedziała, żeby nigdy jej nie uciekały. Słoniątka przeprosiły i wszyscy poszli na dużą piaskową górkę, z której zobaczyli całą Afrykę.

Błażej K.

„Bajka”

Dawno, dawno temu był sobie Arek. Był lekarzem, który leczył dzieci. Pewnego dnia przyszedł Wiktor ze złamaną nogą. Opowiedział mu historię. Brzmiała tak… Wracałem ze szkoły, przeszedłem przez ulicę i na zakręcie potrącił mnie samochód… Arek nie wiedział kto to zrobił? Niestety musiał zostać trzy tygodnie w szpitalu. W ciągu drugiego tygodnia miał urodzinki więc zaprosił lekarzy. Byli to: Marcel, Paulina, Helena i oczywiście Arek. 30 września opuścił szpital i wrócił do domu z poradą od Arka. Brzmi ona: rozglądaj się przed wejściem na ulicę.

Dominik S.

 

„Bajka”

Dawno, dawno temu w małym miasteczku żyła sobie mama z córką o imieniu Zosia. Dziewczynka bardzo kochała zwierzęta. Pewnego dnia Zosia wracała ze szkoły i znalazła w parku zagubionego psa. Zabrała go ze sobą do domu. Mama powiedziała Zosi, aby napisała ogłoszenie o zagubionym psie. Kilka dni później znalazł się właściciel czworonoga. Okazało się, że piesek to suczka o imieniu Tofi i jest w ciąży. W podziękowaniu za znalezienie pieska Zosia po kilku miesiącach dostała małego szczeniaczka, którego nazwała Koko. Koko często spotykał swoją mamę w parku. Wszyscy żyli bardzo długo i szczęśliwie.

Maja T.

 

 

„Bakteriowo”

W mieście o  nazwie Bakteriowo żył sobie chłopiec  o imieniu Patryk. Był on bardzo biedny. Pewnego razu przyjechał „witamin” o imieniu Adrian. Patryk był bardzo głodny i chory. Adrian wiedział, że brakuje mu witamin. Bardzo chciał mu pomóc wyzdrowieć. Zwołał więc swoich kolegów – witaminy z czterech stron świata. Pierwszy przyjechał Celin czyli witamina C. Drugi przyjechał witamin D. Jako trzecia przyjechała witamina B. Każdy z nich przyniósł owoce i warzywa. Patryk zajadał się nimi ze smakiem. Już po paru dniach czuł się zdrowszy. Od tego czasu są najlepszymi przyjaciółmi.

Adrian B.

 

„Bajka”

Był sobie piesek. Kudłaty pies o imieniu Kira. Kira miała magiczne przygody. Oto jedna z nich: Kira poszła na spacer i długo nie wracała. Jej przyjaciel kos się martwił. Poleciał do lasu jej szukać. W oddali zobaczył polanę, na której była Kira gryząca tajemniczy przedmiot. Była to magiczna kość spełniająca życzenia. Od teraz Kira i kos mogli mieć to czego zapragnęli. A ich pierwszym życzeniem było…

Antoś S.

 

 

,,Historia Janka”

Dawno temu, w pewnej wiosce o nazwie Zielno, żył ubogi mężczyzna o imieniu Janek. Był on górnikiem. Pewnego dnia znalazł w kopalni błyszczący diament. Gdy go wykopał okazało się, że pod spodem znajduje się o wiele, wiele więcej diamentów. Tego dnia stał się bardzo bogaty. Mógł kupić co chciał. W sklepie nabył materiały i zbudował własna willę. Wszystkim w wiosce zbudował nowe domy z wyposażeniem. Tydzień później Janek zachorował i wszyscy z wioski go odwiedzali, ale tylko jedna osoba postanowiła mu pomóc. Wybrała się na wyprawę w góry po jedyny lek, który mógł  go uzdrowić. Było to zioło lecznicze o nazwie  Primula Aurcula. Gdy przyjaciel zaparzył herbatę z tym ziołem, Janek po 10 godzinach wyzdrowiał

Morał – pomagaj innym, w razie potrzeby oni ci się odwdzięczą.

Tymek L.

 

„Książę Tolek”

Dawno , dawno temu żył książę Tolek z rodzicami w pałacu, w wiosce Tollandia.  Kiedyś na swoje dziewiąte urodziny dostał od mieszkańców piłkę do futbolu.  Pokopał trochę tę piłkę sam, ale mu się znudziło.  Poprosił kolegów, żeby grali z nim i było wtedy bardzo ciekawie.  Marzył więc dalej i chciał pograć z sąsiednią wioską, a tamta nazywała się Banda Krzycha.  Swoją drużynę nazwał FC Tolland. Grali na twardym piasku więc mieszkańcy zbudowali im wielki stadion z trawą. Potem grali już ze wszystkimi miastami i wioskami. W swojej tabeli byli na drugim miejscu, a na pierwszym była Banda Krzycha. Grali więc ze sobą mecz finałowy, wynik ciągle się zmieniał : 1:0, 2:2 i w końcu drużyna FC Tolland pokonała Bandę Krzycha 4:3. Wygrali ligę. Wszystko skończyło się dobrze i szczęśliwie. Mieszkańcy byli wniebowzięci.

Filip C.

AKTUALNOŚCI

„Mistrz matematyki” – kl. I

W maju odbył się konkurs matematyczny dla klas I  „Mistrz matematyki”. Uczniowie najmłodszych klas zmagali się z zadaniami matematycznymi o różnym stopniu trudności. Wyniki konkursu: I miejsce – Kaczmarski Franciszek I a II miejsce – Siok Wiktoria I c III miejsce –...

czytaj dalej

„Rodzice i Dzieci Powietrze bez śmieci”

Uczniowie klasy 3 wzięli udział w Programie Edukacyjnym Fundacji PGNiG - "Rodzice i Dzieci Powietrze bez śmieci". Celem projektu jest szeroko rozumiana edukacja. Działania skierowane są do lokalnych społeczności oraz najmłodszych uczniów szkół...

czytaj dalej

Roboty w kl. III

Uczniowie klas III wcielili się w rolę konstruktorów, tworząc niesamowite projekty robotów. Za materiały posłużyły im pudełka i kartoniki, tekturowe rolki, papierowe talerzyki oraz farby. Dumni autorzy prezentują swoje prace 🙂

czytaj dalej

„Pięć porcji zdrowia”

Klasy III przekonały się jak ważne jest spożywanie 5 porcji warzyw i owoców w codziennej diecie. Aby przekonać się, że mało atrakcyjne, choć bardzo zdrowe warzywa nie są takie straszne w połączeniu z owocami, uczniowie robili z nich kolorowe i...

czytaj dalej

Dzień otwarty w SP20

23 marca był w naszej szkole dniem otwartym. Rodzice wraz z przyszłorocznymi pierwszoklasistami mogli zobaczyć sale lekcyjne, zapoznać się z naszą bogatą ofertą edukacyjną, porozmawiać z Dyrekcją i nauczycielami uczącymi w klasach I-III....

czytaj dalej

Konkurs z języka angielskiego dla kl. I

W konkursie dla klas I: "illustrate a song" 1 miejsce zdobyła Alicja Hetmańska kl. 1a 2 miejsce - Gabriela Lisowska kl. 1c i Michalina Kacprzak kl. 1a 3 miejsce - Wiktoria Siok kl. 1 c i Norbert Tomasiewicz kl. 1b Wyróżnienia otrzymali: Zofia...

czytaj dalej